wtorek, 10 lutego 2015

Zużycia stycznia

Witajcie kochane!
Dzisiaj krótko i konkretnie, bo sesja niestety trwa i nauka pochłania ostatnio cały mój czas.
Podzielę się z Wami moimi zużyciami ostatniego miesiąca. Nie ma tego dużo, ale puste opakowania już upominają się o swoje, więc chcąc jak najszybciej się ich pozbyć, postanowiłam zrobić sobie małą przerwę od wkuwania i wystukać ten szybki post.


1. Wella, ProSries, Odżywka Frizz Control: taka typowa odżywka do codziennego użytku. Nie było może fenomenalnych efektów, ale radziła sobie całkiem nieźle i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.


2. Avon, Maseczka do twarzy, Turkish Thermal Baths: męczyłam ją bardzo długo, aż wreszcie, jakieś 2 tygodnie temu sięgnęłam dna. Nic specjalnego. Ot, zasychająca na twarzy ciapka w kolorze cegły. Nakładałam ją raczej w celach relaksacyjnych - efektów żadnych nie zauważyłam.

3. Go Cranberry, Żurawinowy krem do stóp: r.e.w.e.l.a.c.j.a! To jeden z najlepszych kremów do stóp, jakie miałam! Świetnie wygładza, cudownie pachnie, a do tego fantastyczny skład! Polecam!


4. Go Cranberry, Żurawinowy krem pod oczy: podobnie jak krem do stóp, sprawdził się świetnie. Również z czystym sumieniem mogę polecić!


I to by było na tyle. Wiem, że zużyć jest bardzo mało, ale część opakowań już wyrzuciłam, a chciałam się z Wami podzielić chociaż częścią tych, które zostały jeszcze ze stycznia, póki ktoś ich nie wyrzuci! Pozdrawiam zza książek!

piątek, 12 grudnia 2014

Mania oszczędzania!

Drogie Panie i Drodzy Panowie!
Nadszedł dzień wyczekiwany od dawien dawna! Co się stało? - zapytacie. Otóż, moi mili, autorka bloga urodnisia zrezygnowała z pracy! Biorąc pod uwagę nieuchronnie zbliżającą się sesję, perspektywę pracowania w przeddzień wigilii do 22 i dzień po Świętach od 8, decyzja zapadła niesamowicie szybko. Jestem więc znów do Waszej dyspozycji nieco częściej niż 2 razy w miesiącu - blog skorzysta na tym na pewno!
Każda taka decyzja ma swoje plusy i minusy. W tym wypadku niewątpliwie przykrym skutkiem będzie ograniczony budżet do kwoty przesyłanej mi przez rodziców. Skończy się jedzenie na mieście, codzienne nowości w szafie i... w kosmetyczce - niestety. Zmiany można było zobaczyć już dziś w moim Rossmannowym koszyku. Nie dość, że kupiłam tylko te naprawdę najpotrzebniejsze rzeczy, to jeszcze zrobiłam to niesamowicie niskim kosztem.

1. Isana, Creme Dusche, Vitamin & Joghurt - kremowy żel pod prysznic (przekonał mnie swoim nieziemskim zapachem i, oczywiście, ceną!): 2,99


2. Isana Hair, Frucht & Vitamin Shampoo - szampon do włosów (w przypadku moich włosów 3/4 roboty odwala odżywka, więc jeśli chodzi o szampon, to mogę nieco odpuścić): 5,79


3. Wella, ProSeries, Odżywka Frizz Control (miałam ją już kilka razy i spisała się bez zastrzeżeń, dlatego jak tylko zobaczyłam, że jest w promocji, od razu wylądowała w koszyku): 9,99 



Jak widzicie, całe zakupy wyniosły mnie jedynie 18,77zł! Jestem z siebie dumna - jeszcze niedawno za samą odżywkę zapłaciłabym więcej! Jednocześnie mam pewne wątpliwości - czy wszystko spełni moje oczekiwania? Miałyście już któreś z produktów 1. i 2.? Jak się spisały?

wtorek, 4 listopada 2014

Październikowi ulubieńcy

Nie wiem jak Wam, ale mi październik zleciał jak z bicza strzelił! Dopiero co przygotowywałam się do pierwszych zajęć na uczelni, a już miesiąc za mną! Strach się bać! :)
W tym czasie zdążyłam jednak polubić się z kilkoma nowościami w mojej kosmetyczce. Zobaczcie co tym razem trafiło na listę moich faworytów! :)

1. Schwarzkopf, Got2b Smooth & Chic Anti-Frizz Lotion (Lotion przeciwko puszeniu się włosów).


Jako że moje włosy mają tendencję do puszenia się nawet najmniejszej ilości wilgoci, kosmetyki zapobiegające mierzwieniu się włosów są codziennością. A ten radzi sobie rewelacyjnie! Pięknie wygładza, nabłyszcza i - co ważne - nie obciąża włosów! Nakładam go na wilgotne włosy, a kiedy już wyschną, sięgam po prostownicę. Po takim zabiegu efekt "drutów" utrzymuje się aż do następnego mycia.

2. Jelid, Chusteczki Zmywające Lakier z Paznokci.




 

Chusteczki do zmywania lakieru z paznokci JELID to nowy produkt dedykowany pielęgnacji dłoni i stóp. Ich największą zaletą jest opakowanie - każda chusteczka mieści się w osobnej saszetce, dzięki czemu możesz je mieć zawsze przy sobie na wszelki wypadek!
Kolejny plus to mega wydajność! 1 chusteczka starcza na zmycie 10 paznokci, a dzięki zawartemu w składzie olejkowi kokosowemu, pozostawiają po użyciu przyjemny zapach. Gorąco polecam!

3. Flormar, Color Palette Eye Shadow, 07 Nude Dudes


Paletkę udało mi się kupić w promocji -50%, dzięki czemu zapłaciłam za nią niecałe 15zł! I bez wątpienia był to jeden z najlepszych zakupów tego miesiąca! Cienie są świetnie napigmentowane a na powiekach utrzymują się cały dzień! Jedyny minus, jaki można im przypisać to delikatne osypywanie się podczas aplikacji, ale dzieje się to przy stosowaniu praktycznie każdych cieni, więc i w tym wypadku można na to przymrużyć oko ;)

4. Yves Rocher, Sexy Pulp, Pogrubiający tusz do rzęs


Ten tusz zna już chyba każdy. W tym miesiącu pokochałam go i ja! Świetnie pogrubia rzęsy, nienagannie podkręca i nie tworzy grudek. Na rzęsach potrafi utrzymać się aż do późnej nocy, a przy zmywaniu nie stwarza żadnych problemów. Tusz idealny?

A jakie kosmetyki Wy w tym miesiącu pokochałyście najbardziej?

czwartek, 18 września 2014

Ulubieńcy lata!

Witajcie moi mili!
Choć pojawiam się ostatnio tutaj bardzo rzadko, moja kosmetyczna przygoda trwa w najlepsze. Próbuję, eksperymentuję i szukam ideałów. W ciągu kilku ostatnich miesięcy trafiłam na wiele produktów wartych uwagi, jednak jako że nie chcę zbytnio Was tu zanudzać, okroiłam listę moich faworytów do magicznej czwórki. Zapraszam :)

1. Yves Rocher - ZŁUSZCZAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU JEŻYN - Pewnie większość z Was zetknęła się już z tym małym cudem. Nie dość, że pięknie pachnie (serio, niesamowity zapach!), to jeszcze przyzwoicie złuszcza i rewelacyjnie pieni! Jedyny minus, jaki mogłabym do niego przypisać to konsystencja. Gdyby był nieco gęstszy, nie uciekałby przez palce i nie ubywał w tak szybkim tempie.


2. Yves Rocher - ENERGETYZUJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC O ZAPACHU GRAPEFRUIT'A Z FLORYDY - Sama nie wiem dlaczego, ale w tym sezonie królowały u mnie kosmetyki marki Yves Rocher. Wydaje mi się, że działo się tak głównie za sprawą ich rewelacyjnych zapachów - poniższy żel tym właśnie zjednał sobie moje serce!


3. L'Oreal - Eyeliner w pisaku BLACKBUSTER - Ot, świetnie nam się razem żyje! Nie rozmazuje się na potęgę (choć trwałość mógłby mieć nieco lepszą), nie odstrasza brzydkim zapachem (jak to często robią inne pisakowe eyelinery), fajnie kryje i zdecydowanie ułatwia wyrysowanie perfekcyjnej kreski. Zdecydowanie POLECAM!


4. I wreszcie - PERFUMY GUESS GIRL! - Już dawno żaden zapach nie urzekł mnie tak, jak ten owocowo-kwiatowy perfum! Coś niesamowitego! Świeży, delikatny, ale jednocześnie z pazurkiem, na pewno powali na kolana każdą kobietę!


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Ulubieńcy kwietnia!

Zgodnie z obietnicą, w tym miesiącu przedstawiam Wam moich ulubieńców. Nie są to same kosmetyki - trochę tu też sprzętów i suplementów. Z resztą same zobaczcie...

1. Podkład Rimmel, Wake Me Up, 100 IVORY. Odstawiłam go na jakiś czas i na nowo zatęskniłam. Pięknie rozświetla cerę, dając wrażenie wypoczętej i zdrowej skóry. Jak dla mnie to nr 1, zwłaszcza na wiosenne i letnie dni, kiedy ciężkie podkłady nie wchodzą w grę.


2. Lakier do paznokci Golden Rose, Color Expert, nr 15 - w tym odcieniu zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jak dla mnie jest zbyt ostry na codzień, ale na ciepłe wiosenne weekendy nadaje się jak ulał!



3. Cukrowy peeling do ciała z masłem shea i olejem żurawinowym, Go Cranberry - to cudo wygrałam w jednym z rozdań, w których brałam udział i muszę przyznać, że nie mogłam trafić na nic lepszego! Skóra po nim jest super nawilżona, gładka i jakby jędrniejsza. Żaden balsam nie jest już po nim konieczny - nawet w pojedynkę świetnie sobie radzi! Nic dziwnego - w składzie sama natura! POLECAM!

4. Szampon Oil of Morocco, Marc Anthony - cena może nie najlepsza, ale jest jej absolutnie wart! Dobrze się pieni, nie wysusza, pięknie wygładza i... cudnie pachnie! Odkąd go stosuję, zauważyłam ogromną poprawę w kondycji moich włosów. Jeśli jeszcze go nie próbowałaś, biegnij do Rossmanna! :)


5. Prostownica ROWENTA, Optiliss, Elite Model Look, SF 3122 - to cudo dostałam w prezencie od taty. Wystarczy kilka razy "przejechać" i włosy proste jak druty! Jak narazie jestem zachwycona, a co będzie dalej - zobaczymy! Pewnie za jakiś czas pojawi się osobny artykuł na ten temat.


6. Merz Spezial - o tym suplemencie już kiedyś było tu głośno. Jak dla mnie to najlepsza kuracja dla skóry, włosów i paznokci. Stosuję niecały miesiąc, a już widzę poprawę! Wreszcie zaczynam wracać do długich szponów! *.*


piątek, 11 kwietnia 2014

Spóźnione marcowe denko

Hej kochane!
Tak, tak, wiem - znów się spóźniłam. Taka już ze mnie spóźnialska istota, ale przecież liczą się chęci! Następnym razem obiecuję wyrobić się z wszystkim na czas! ;) Choć zużycia nie są może tak spektakularne jak u niektórych z Was (tak swoją drogą - szacun dla dziewczyn, mających denka-giganty!), ale jak na mnie to jest to i tak dużo. Zazwyczaj po kilku użyciach otwieram nowe opakowania, a zużyte do połowy kosmetyki znów czekają na swoją kolej ;)

Tak prezentuje się moja marcowa "kolekcja":


1. Szampon nawilżający do włosów zniszczonych ISANA. Cóż tu dużo mówić - szału nie ma, ale nie można zbyt wiele spodziewać się po szamponie w takiej cenie. Jako, że w mojej pielęgnacji włosów największe efekty dają odżywki, to przy codziennym myciu spisywał się przyzwoicie. Nie wierzcie natomiast obietnicom producenta, jakoby miał nawilżać, czy też nadawać włosom połysku - kompletne bujdy. Bez odżywki włosy są suche, szorstkie i trudne do ułożenia.


2. Dwyfazowy płyn do demakijażu oczu Ziaja - jak dla mnie super. Delikatny, ale bardzo skuteczny. Radzi sobie nawet z mocnym, wodoodpornym makijażem. Nie szczypie, nie podrażnia, nie wysusza. Wart każdej wydanej na niego złotówki - jak najbardziej polecam!


3. Pianka do golenia do skóry wrażliwej ISANA - tu też nie będzie "ochów i achów". Nie wiem, czy to wina tej pianki, ale ostatnio po każdym goleniu pojawiało mi się uczulenie na nogach - koszmar. Nie kupię ponownie - przy goleniu już znacznie lepiej sprawdzała się odżywka do włosów z tej samej linii.


4. Krem do stóp i pięt Happy End Bielenda - niestety nie udało mi się go wyciapać go końca. Odstawiłam go na jakiś czas i popsuł się biedaczyna. Na to bynajmniej wskazuje brzydki smrodek ulatniający się z wnętrza opakowania. Sprawdzał się fajnie, szkoda, że tak późno się za niego zabrałam.

5. Odżywka prostująca włosy Nivea - jedna z moich ulubionych. Fajnie wygładza, nawilża i pozostawia włosy miękkie w dotyku. A do tego pachnie niesamowicie! Nic dodać, nic ująć.


6. Kremowy żel pod prysznic z proteinami mleka Palmolive - żel jak żel. Przyjemny, nienachalny zapach, z wydajnością i ceną też nie jest źle.



7. Antycellulitowe masło do ciała Perfecta - pięknie pachnie, dobrze nawilża, ale właściwości antycellulitowych brak! Już dawno przestałam wierzyć w takie bajki ;) Jak się chce pozbyć cellulitu, to trzeba wreszcie ruszyć leniwy zadek z kanapy, a nie pokładać nadzieje w antycellulitowe cuda-wianki.


8 i 9. I wreszcie moi dwaj antyperspirantowi towarzysze. Używam ich już bardzo długo i złego słowa nie mogę o nich powiedzieć. Działanie w porządku, a zapachy nie do znudzenia.


To by było na tyle :) Dajcie znać w komentarzach, czy miałyście któreś z powyższych kosmetyków, a jeśli tak - to czy zgadzacie się z moją opinią na ich temat :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Witajcie nowi przybysze!

Hejki! :)
Dziś mega krótki, ale przede wszystkim - mega wesoły wpis! Otóż, moje drogie Panie, w ostatnich tygodniach udało mi się zgarnąć nagrody w aż dwóch kosmetycznych rozdaniach! O ile nigdy wcześniej nie miałam szczęścia w takich zabawach, tak ostatnio los rozpieszcza mnie niesamowicie! Oto nowi przybysze, o których na pewno w niedalekim czasie będzie tu głośno! Już zaczynają kraść moje serce!

Pierwszą wygraną zgarnęłam na blogu Angel i choć była to nagroda dodatkowa, paczka okazała się ogromną niespodzianką! A tak nawiasem mówiąc, gorąco polecam Wam przyjrzeć się ofercie GoCranberry - jestem zachwycona delikatnością i świetnym działaniem tych kosmetyków. I looknijcie na skład!



Druga wygrana cieszy nie szczególnie ze względu na kończące się opakowania kremów do twarzy! Właśnie zaczęłam się rozglądać za czymś nowym, a tu proszę - taka niespodzianka! Lakiery dosłownie stworzone dla mnie, a kredka jak narazie sprawdza się super! Dzięki Weronika! :)