piątek, 11 kwietnia 2014

Spóźnione marcowe denko

Hej kochane!
Tak, tak, wiem - znów się spóźniłam. Taka już ze mnie spóźnialska istota, ale przecież liczą się chęci! Następnym razem obiecuję wyrobić się z wszystkim na czas! ;) Choć zużycia nie są może tak spektakularne jak u niektórych z Was (tak swoją drogą - szacun dla dziewczyn, mających denka-giganty!), ale jak na mnie to jest to i tak dużo. Zazwyczaj po kilku użyciach otwieram nowe opakowania, a zużyte do połowy kosmetyki znów czekają na swoją kolej ;)

Tak prezentuje się moja marcowa "kolekcja":


1. Szampon nawilżający do włosów zniszczonych ISANA. Cóż tu dużo mówić - szału nie ma, ale nie można zbyt wiele spodziewać się po szamponie w takiej cenie. Jako, że w mojej pielęgnacji włosów największe efekty dają odżywki, to przy codziennym myciu spisywał się przyzwoicie. Nie wierzcie natomiast obietnicom producenta, jakoby miał nawilżać, czy też nadawać włosom połysku - kompletne bujdy. Bez odżywki włosy są suche, szorstkie i trudne do ułożenia.


2. Dwyfazowy płyn do demakijażu oczu Ziaja - jak dla mnie super. Delikatny, ale bardzo skuteczny. Radzi sobie nawet z mocnym, wodoodpornym makijażem. Nie szczypie, nie podrażnia, nie wysusza. Wart każdej wydanej na niego złotówki - jak najbardziej polecam!


3. Pianka do golenia do skóry wrażliwej ISANA - tu też nie będzie "ochów i achów". Nie wiem, czy to wina tej pianki, ale ostatnio po każdym goleniu pojawiało mi się uczulenie na nogach - koszmar. Nie kupię ponownie - przy goleniu już znacznie lepiej sprawdzała się odżywka do włosów z tej samej linii.


4. Krem do stóp i pięt Happy End Bielenda - niestety nie udało mi się go wyciapać go końca. Odstawiłam go na jakiś czas i popsuł się biedaczyna. Na to bynajmniej wskazuje brzydki smrodek ulatniający się z wnętrza opakowania. Sprawdzał się fajnie, szkoda, że tak późno się za niego zabrałam.

5. Odżywka prostująca włosy Nivea - jedna z moich ulubionych. Fajnie wygładza, nawilża i pozostawia włosy miękkie w dotyku. A do tego pachnie niesamowicie! Nic dodać, nic ująć.


6. Kremowy żel pod prysznic z proteinami mleka Palmolive - żel jak żel. Przyjemny, nienachalny zapach, z wydajnością i ceną też nie jest źle.



7. Antycellulitowe masło do ciała Perfecta - pięknie pachnie, dobrze nawilża, ale właściwości antycellulitowych brak! Już dawno przestałam wierzyć w takie bajki ;) Jak się chce pozbyć cellulitu, to trzeba wreszcie ruszyć leniwy zadek z kanapy, a nie pokładać nadzieje w antycellulitowe cuda-wianki.


8 i 9. I wreszcie moi dwaj antyperspirantowi towarzysze. Używam ich już bardzo długo i złego słowa nie mogę o nich powiedzieć. Działanie w porządku, a zapachy nie do znudzenia.


To by było na tyle :) Dajcie znać w komentarzach, czy miałyście któreś z powyższych kosmetyków, a jeśli tak - to czy zgadzacie się z moją opinią na ich temat :)

8 komentarzy:

  1. Masełko z Perfecty posiadam w zapasach i póki co zużywam wszystko to czemu kończy się termin ważności :)

    OdpowiedzUsuń
  2. mam teraz ten płyn z ziaji i też jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zawsze mam pełno opakowań otwartych. Zazwyczaj jak zostaje mi tak 1/3 produktu to go oszczędzam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Antyperspirant z rexony Bardzo lubię :)
    I to nie tylko ten w sprayu, ale także w kulce :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam niczego ;-) Ta odżywka z Nivei jest na mojej liście zakupów :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie tak źle ci poszło ;) u mnie dwufazówka Ziaji się nie spisuje .. ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. też lubie te antyperpiranty :))

    OdpowiedzUsuń