Czy wyobrażacie sobie życie bez odżywki do włosów? No cóż, ja też nie. Każda z nas ma jedną ulubioną, do której co jakiś czas wraca. Na miano mojej bez wątpienia zasługuje odżywka Dove Repair Therapy - Hairfall and Control. Dlaczego? Zapraszam do dalszej lektury :)

Z kosmetykami Dove jest tak - jedni je kochają, inni nienawidzą. Ja jestem zdecydowanie bliższa temu pierwszemu uczuciu, przede wszystkim za sprawą tego oto zbawczego dla moich włosów eliksiru! Podobno
dobrych pierwszych razów się nie zapomina. Tak też było z tym specyfikiem. Pamiętam dokładnie jak będąc w Rossmanie kupiłam go jako alternatywę kończącej mi się maseczki Elseve. Ledwo wróciłam do domu, od razu pobiegłam do łazienki go wypróbować. Od razu przypadliśmy sobie do gustu i już wtedy było wiadome, że zagości u mnie na dłużej.
Ma dokładnie wszystko, czego potrzebują moje włosy! Wygładza, ułatwia rozczesywanie, jej lekka konsystencja nie obciąża włosów, a do tego jest super wydajna! Dodatkowy plus - pachnie niebiańsko! Nie wiem, czy to tylko moje odczucia, ale twórcy kosmetyków Dove mają perfekcyjny gust zapachowy! W najbliższym czasie do mojego koszyka bez wątpienia wpadną jeszcze inne odżywki tej marki!